wtorek, 25 listopada 2014

Rozdział 6

Zanim pójdę spać muszę się umyć i coś zjeść. Nie jadłam nic oprócz śniadania. Przez Harrego totalnie zapomniałam o jedzeniu, co ten chłopak zemną wyrabia. Może i zabujałam się w nim, ale chce aby nasze relacje zostały, czysto przyjacielskie.

Kieruje się do kuchni, przeszukuje szafki w poszukiwaniu jedzenia. Pustka, jedna wielka pustka. Hm....może coś mam w lodówce. To samo, pustka...a no tak, przecież nie byłam na zakupach. Pójdę do sklepu...tylko że jest mały problem...ja do cholery nie wiem gdzie są sklepy. Hm...zapytam się Harrego. On powinien wiedzieć gdzie, co jest w tym mieście. Wszystko świetnie, genialnie tylko, że ja nie wiem, które to jego mieszkanie. Ugh...tak, przecież dał mi swój numer telefonu. 

Napisałam do niego. Po około dwóch minutach otrzymałam  odpowiedź...  
Napisałam znów, on również  napisał. 

Czy on mnie właśnie zaprosił na kolację?... yyyyy no dobra? Nie no nie będę mu przeszkadzać, przecież na pewno ma swoje plany, a ja ni stąd ni zowąd przyjdę sobie do niego na kolację! Nie... a jak coś się wydarzy... Nie to jest zły pomysł... Chociaż... w sumie to nie jest taki zły pomysł. W końcu skoro mnie zaprasza to raczej nie ma planów, może być miło.... Chociaż.... Dobra raz się żyje. Idę.

 Odkładam telefon na stolik w salonie, po czym kieruje się w stronę drzwi. Wychodzę na korytarz i szukam jego mieszkania. Mieści się, ono zaraz przy windzie. Gdy podążam do nich...cały czas mam wrażenie, jakbym czegoś zapomniała...Pukam lekko w szaro-czarne drzwi. Długo czekać nie musiałam, natychmiast w drzwiach stanął loczek. Miał na sobie tylko spodnie od piżamy, a jego tors był nieokryty. Patrzył się na mnie ze zdziwieniem...tak jakbym miała coś na bluzce...Popatrzyłam na nią...wtedy sobie zdałam sprawę że nadal jestem w piżamie. Momentalnie na moje policzki wdał się rumieniec. Hmm...ale czy opłacało mi się przebierać, tylko po to aby przejść korytarz? Myślę że raczej nie. Z zamyślenia wyrwał mnie loczek.

-Wchodzisz?- Zachichotał.
-Ja..um...tak.- Jąkam się.

Przesunął się o krok, po czym wskazał ręką abym weszła. Gdy znalazłam się już w jego mieszkaniu, mym oczom ukazała się pięknie udekorowana i czysta przestrzeń. Podłoga była wyłożona jasnymi, drewnianymi panelami. Ściany mają  kolor szary, a gdzieniegdzie są pokryte wypukłą tapetą w kształcie cegieł. Rozglądałam się jeszcze kilka minut po jego mieszkaniu, po chwili poczułam zapach naleśników. Dostrzegłam też że chłopak dawno się ulotnił do kuchni. Miłe...podreptałam za zapachem. Gdy już się znajdowałam w tym samym pomieszczeniu co on, nakładał już owe naleśniki na talerze i je dekorował. Nie pozwolił mi patrzeć...twierdził iż to ma być niespodzianka. Kazał mi tez iść do salonu, a tam poczekać na jedzenie. Gdy je przyniósł, aż zaniemówiłam. Wyglądały tak smakowicie...oraz tak pachniały...


Po zjedzonej kolacji, gadaliśmy z Harrym jeszcze z godzinę. Potem musiałam wracać do siebie. Jeszcze przed wyjściem przypomniał mi minimum pięć razy o jutrze.Wywróciłam oczami i wróciłam do siebie. 

Wykąpana i najedzona położyłam się do łóżka. I zasypiam...



-----


Tym razem obudziłam się sama z siebie. Popatrzyłam na zegarek i szybko wyskoczyłam z łóżka. Była trzynasta, ja nigdy tak długo nie spałam...musiałam być bardzo zmęczona. Za dwie godziny idę z Harrym. Musze się ubrać, uczesać i pomalować. Podeszłam do szafy, szukam stroju...takiego który by się nadawał na...hmmm...nawet nie wiem jak określić nasz wypad. Ale powracając do tematu, wyciągnęłam ubrania które chce założyć. Wzięłam je do ręki i idę do łazienki. Ubrałam się, uczesałam i pomalowałam.



Gdy tak sobie siedziałam przed telewizorem, zobaczyłam która godzina. Była 14:50, chłopak powinien być w każdej chwili. W tej chwili ktoś zapukał do drzwi...o wilku mowa...podeszłam do nich i je otworzyłam. W progu stał loczek, miał na sobie czarne rurki, biała koszulkę a na to rozpiętą, czarną kurtkę.



--♫☼♫--

Oto kolejny :* 
Miłego czytania...
Przepraszam jak są błędy..
Zachęcam do komentowania...
CAŁUSKI :* 

1 komentarz: