sobota, 8 listopada 2014

Rozdział 1

-Wstawaj kochanie.- Słysze głos zza drzwi.
-Już wstaje mamo.- Odkrzykuje zaspana.

Po chwili zwlekam się z łóżka, idę w stronę toalety. Musze się przyszykować, powód jest jeden, moja przeprowadzka do Londynu. Lubię mieszkać w Watford, ale dostałam płatny staż w firmie Comspaners. Mój staż mam zacząć już jutro. Strasznie się boje że inni pracownicy mnie nie polubią. Mam dwadzieścia dwa lata, dobry staż, jestem po studiach. Lecz czegoś mi brakuje, tak jest to druga połówka. Nie mam chłopaka, w życiu miałam może trzech. Jako dziecko i nastolatka nie byłam za ładna. Na moje szczęście wyładniałam, no znaczy nie mówię że jestem jakaś bardzo piękna, ale nie mogę tez powiedzieć że jestem brzydka. 

Ciuszki Alex :)
Biorę prysznic, myje zęby i starannie zaplatam włosy w koka. Zostaje mi tylko ubrać się i umalować. Sięgam na szafkę, gdzie mam ułożone ubrania które sobie wybrałam na dziś. Całą resztę mam w walizkach. Biorę głęboki wdech i ubieram się. Nakładam makijaż, nie jest on za mocny, ale też nie jest za lekki. Chcę wyglądać naturalnie, ale też chce się upiększyć. Jest środek zimy, na dodatek jest +10 stopni. 


Schodzę po schodach, a po chwili z znajduje się w kuchni.
 Moja mama jest na nogach od 2 godzin, a wiem to dlatego że jest 8, a ona zawsze wstaje o 6. Siadam przy blacie, a ona stawia przede mną miskę płatek. Spożywam je w ciszy, Kiedy wybija 8:30 biorę walizki do rąk, żegna się z mamą i wsiadam do taksówki. Po 20 minutach docieramy, płace mężczyźnie.

-Lot numer 125, samolot doleciał. Prosimy o zrobienie kolejki do odprawy.- Mówi kobieta zza głośnika.

 Siłuje się z mym bagażem podręcznym, kiedy okazuje się że jestem ostatnia. Po pięciu minutach stania przychodzi czas na mą kolej. Podaje bilet kobiecie. Targa go delikatnie, po czym go oddaje. Nim się orientuje jestem już w samolocie. Kobieta wskazuje mi miejsce, zostałam usadowiona koło młodego mężczyzny.


Jest on dobrze zbudowany, przez biały podkoszulek widać tatuaże. Na głowie ma ciemne loki, które są niesforne, ciągle spadają mu na twarz. Jest bardzo zdenerwowany, może na mnie ponieważ się przysiadłam. Na szczęście lot trwa tylko 2 godziny. Mogłam wybrać inny środek transportu, ale czuje się lepiej latając. Moje przemyślenia przerywa chłopak. 

-Mam nadzieje że nie jesteś jedną z tych, które gadają bez przerwy.- Warczy.
-N-nie.- Jąkam się na jego wrogość. 

To będzie ciężki lot.


-♣○◘♠☻♥♠-

Zapraszam was do komentowania! Jest to pierwszy rozdział więc krótki i nudny. Myślę że zaciekawię was. 
Przepraszam jeżeli są błędy, ale każdemu się zdarza :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz