środa, 12 listopada 2014

Rozdział 2

Ten dzień będzie bardzo pechowy, ja to wiem. Naprawdę nie wiem co mogę porobić. Chciałabym z kimś pogadać, lecz trafiłam na jakiegoś totalnego palanta. Hmm...a może zapytam się czy mogę się przesiąść.
Nie, to wykluczone, pewnie będę musiała tłumaczyć dlaczego. Może wytrzymam.

Po chwili chłopak wyciąga coś z torby. Myślę że to związane z jego pracą, gdyż bierze długopis i myśli nad tym. Kilka minut potem zaczyna pstrykać długopisem, jest to wkurzające. Mówi że ja mam nie przeszkadzać, a sam to robi. Co za typek.

-Ehm...pouczasz mnie o to abym była cicho, a sam do kurwy nędzy pstrykasz tym pierdolonym długopisem.- Wrzasnęłam.
-To tylko długopis.- Odpowiada krzykiem na krzyk.
-Wkurwiający długopis.- Prawiłam go.
-Whatever.- Przewraca oczami.

Potem już się nie odzywaliśmy. Nie wiem czy przetrwam, jest to uciążliwe. On mnie nie lubi, ale nawet nie wiem dlaczego. To jest jakieś dziwne, ten człowiek mnie nie zna a już ocenia. Nie ocenia się książki po okładce, czyż nie? Czy można kogoś nie lubić, jak się kogoś nie zna? Jeszcze chwila tych namysłów, a głowa mi wybuchnie. Jestem osobą która, zdecydowanie za dużo myśli. Ale jak ma się ku temu powody, to co innego. Z zamyślenia wyrywa mnie Stewardessa, podchodzi do nas.

-Chcą państwo jakieś przekąski, picie?- Pyta uprzejmie.
-Jeśli można, to poproszę małą wodę.- Mówię cicho.
-Dobrze, a pan?- Kieruje wzrok na chłopaka.
-Nie dzięki.- Warczy.

Hmm...czyli on zachowuje się bezczelnie do wszystkich. Ohm, czyli nie zachowuje się jak dupek tylko, w stosunku do mnie. Miło wiedzieć. Teraz jedyne o czym pragnę myśleć to, to że jutro poznam nowych ludzi. Mam nadzieje że będą mili, milsi od zielonookiego chłopaka. To się nazywa szczęście do nowych znajomości. Po rak kolejny, coś mnie wyrywa z zamyślenia. Tym razem jest to mój telefon.

-Słucham?
-Panna Alexia* Linch?
-Och, nie poznałam pana głosu.
-Nic się nie stało, miałbym do pani małe zawiadomienie.
-Niech pan śmiało mówi.
-Zmieniamy godziny, chciałbym aby pani przychodziła na tę samą godzinę co inni pracownicy.
-Oczywiście.
-Do widzenia.
-Do widzenia panie Comspaners.

Gdy wypowiedziałam ostatnie słowa, mój sąsiad popatrzył się na mnie. Zrobił dziwną minę zakłopotaną i  zdenerwowaną. Nie wiem o co mu chodzi, chyba mi nie zabroni gadać przez telefon. On jest bardzo dziwny.
Nie tyle co dziwny, a bezczelny.

 Po pewnym czasie lądujemy. Biorę rzeczy i zmierzam ku wyjściu. Gdy już odebrałam walizki i wyszłam z lotniska, zamówiłam taksówkę. Muszę pomyśleć o własnym aucie. Po kilkunastu minutach dotarliśmy do budynku w którym mam mieszkać. Jest on bardzo nowoczesny. Na pewno polubię to miejsce. Wchodzę do środka, na środku stoi ogromne biurko, z kobietą za nim.

-Dzień dobry, ja mam tu mieszkać.- Oznajmiam.
-Nazwisko i dowód osobisty.- Mówi chłodno.
-Linch, Alexia Linch.

Podaje jej dowód, a po chwili mi go oddaje wraz z kluczami. Czyje że będzie ciężko z nią.Patrze na klucze na których jest napisane " 15 ". To pewnie numer mojego domu. Wchodzę do windy, a po chwili jestem na ostatnim piętrze. Szukam drzwi numer 15, są na końcu korytarza. Wkładam kluczyk do zamka i go delikatnie przekręcam. Popycham lekko drzwi, mym oczom ukazuje się piękne mieszkanie, jest bardzo nowoczesne. Wszystko w tym budynku jest nowoczesne. Wchodzę a następnie zamykam drzwi.
 
Cały dzień przeznaczam na rozpakowanie się, zapoznanie z mieszkaniem i gotowanie kolacji. Gdy kończę jeść, jest już 20. Szybkim tempem idę do łazienki. Zmywam makijaż, biorę prysznic i przebieram się w piżamę. Kładę się na łóżku,ale przed spaniem nastawiam budzik na 5:30.Musze tak wcześnie wstać, ponieważ mam do pracy na 7, a muszę się przygotować na pierwszy dzień. Chce zrobić dobre wrażenie. Nastawiam owy budzić i kładę się spać. Po kilku minutach zasypiam.


*Alexia - Pełne imię Alex ( w tym ff )  :)

--♦♣♥♣♦--

Już 2 rozdział, rozdziały będą coraz dłuższe :) Jest to mój drugi ff o Harrym. Stwierdziłam że ten pierwszy ma za szybko rozkręcającą sie akcje. Nadal będę go pisać ale ten będzie bardziej przeze mnie zadbany. Nadal będę pisała rozdziały i wg... ale no nie będą tak często :)
Do następnego! :* 
Sorki jak są błędy :)

2 komentarze:

  1. Fajnie piszesz ale znalazłam jeden błąd. W samolocie nie można rozmawiać przez telefon ponieważ może to doprowadzić do zakłóceń, więc jest to zabronione. Poza tym super! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie leciałam :\ Ale dzięki że napisałaś :)

      Usuń