Winda się zatrzymuje na ostatnim piętrze. Wychodzę jako pierwsza, idę w stronę swych drzwi. Chłopak mnie nie zatrzymuje. W duszy czyje radość, a trochę niepokój. Nie wiem dlaczego.
Siedzę w pokoju, gdy nagle słyszę pukanie do drzwi, otwieram, a tam stoi.... Harry? Przyznam trochę mnie to zdziwiło, przecież jeszcze niedawno nawet się do mnie nie odzywał...
- Hej... możemy porozmawiać? - powiedział niezbyt pewnie... chwila coś mi tu nie gra on niezbyt pewnie? Jak na mój gust trochę dziwne...
- No... możemy - odpowiedziałam pytaniem na pytanie
- To może... wpuścisz mnie do środka, czy będziemy tak w progu rozmawiać? - zaśmiał się szatyn.
I co w tym było śmiesznego? Ja serio nie ogarniam poczucia humoru tego człowieka..... no dobra niech mu już będzie. Wpuściłam go do środka i zamknęłam drzwi.
- Chciałem cię przeprosić...- popatrzyłam na niego zdziwionym? wzrokiem
-Za tą sytuację w samolocie... i w ogóle za to, że byłem dla ciebie taki szorstki i nieprzyjemny - dopiero po dłuższej chwili dotarło do mnie co właśnie powiedział
- Nie masz mnie za co przepraszać - powiedziałam na co Harry się delikatnie uśmiechnął ukazując tym samym swoje piękne dołeczki.... CHWILA WRÓĆ..... czasem mam ochotę zabić własne myśli... Ught
- Owszem mam - zaśmiał się, po czym podszedł do mnie i mnie... przytulił? Nie powiem przyjemnie było, no ale...
- Zostaniemy przyjaciółmi? - wyszeptał do mojego ucha nadal trzymając mnie w ramionach. Ja tylko skinęłam głową na tak i wtuliłam się mocniej w jego umięśniony tors.
- Dziękuje - popatrzył na mnie ze zdziwieniem w tych jego zielonych oczach - za tą sytuację w zaułku i w ogóle ... za to, że jesteś - ponownie piękny uśmiech zagościł na jego twarzy. Niewiarygodne jest to, że jeszcze wczoraj w moich oczach znienawidzony chłopak, a dziś przyjaciel...
-Chcesz zostać?- Zapytałam niepewnie.
Pokiwał lekko głową, a następnie przygryzł wargę.Wyglądał tak bardzo...uwodzicielsko. Znów...znów o nim myślę. To jest silniejsze ode mnie. Ten jego seksowny wygląd...Boże, Alex ogarnij się, to tylko twój PRZYJACIEL. Taaaa...przyjaciel który mi się cholernie podoba. Ale nie mogę zburzyć tego, co udało się nam zbudować przez...hm...20 minut. No nic...muszę starać się na niego nie patrzeć. Dam jakoś rade, mam taką głęboką nadzieje.
-To może zagramy w pytania, hmm...?- Zapytał, z uśmieszkiem wymalowanym na twarzy.
-Może coś innego?- Zrobiłam maślane oczka.
-Co powiesz na zadania?- Poruszył, znacząco brawami.
-Nie znam.- Powiedziałam prawdę.
-Dobra a więc...Jest takie coś na telefonie, dokładniej Aplikacja. Masz tam zadania od 1 do 30. I po kolej wybieramy numerki. Osoba która czyta zadanie może je trosze zmienić.- Mówił, podczas czego pokazał mi te aplikacje na telefonie. Hmmm...może nie będzie to takie złe...dobra raz się żyje.
-Wchodzę.- Powiedziałam pewnie.
Zdecydowaliśmy że zagramy w kamień, papier, nożyce żeby wiedzieć kto pierwszy robi wyzwanie. Graliśmy do trzech. Wygrałam, mam nadziej że będzie mieć trudne. Trzeba było wpisać numer, jak się go wpisało wyskakiwało zadanie.
-18- Powiedział loczek.
Wpisałam w jego telefonie dana liczbę. Zaczęło się ładować. Po chwili już mogłam je przeczytać. Pisało w nim, cytuje ' Masz zatańczyć dziki taniec w samych bokserkach'. Na samom myśl przeszło mnie dziwne uczucie. Część mnie chciała to zobaczyć, a druga błagała żebym wymyśliła coś. Niestety moje potrzeby wzięły górę.Ale zmienię z dzikiego tańca na normalny.
-Masz zatańczyć...Ale, w samych bokserkach.- Gdy to powiedziałam moje policzki momentalnie mnie zapiekły.
-Błahostka.- Machnął ręką. Dla niego to takie proste? Ten chłopak jest bardzo odważny, zadziwiający i jednocześnie pociągający.
Wstał, jako pierwsze wydostał się z koszulki, następnie pozbył się spodni. Starałam się nie patrzeć w jego stronę ale to było silniejsze. Gdy się popatrzyłam w jego stronę, w bokserkach dostrzegłam duże wybrzuszenie. Starłam się patrzeć wszędzie ale nie tam. Ale za każdym razem kończyło się że patrzyłam bacznie obserwując jego 'przyjaciela'. Czym dłużej go obserwowałam, stawałam się bardziej mokra. Chyba zauważył o co mi chodzi, zaczął się uśmiechać. Po chwili ubrał się, jednocześnie chciałam by został tak jak wcześnie i też aby został ubrany. Co się zemną dzisiaj dzieje. Chyba zwariowałam.
-Teraz ty.- Wyrwał mnie z zamyślenia.
Boje się że będę musiała zrobić coś bardzo wstydliwego. Musze przemyśleć liczbę. Nie może to być na odpieprz się. Już wiem!
-29- Wykrzyknęłam. Nie planowałam takich emocji podczas mówienia owej liczby.
Loczek popatrzył na telefon, to na mnie i znów na telefon.
- Zrób pokaz, ale taki jak striptizerka.- Powiedział...podekscytowany?
-Dobra!- Nie Mogę być gorsza od niego.
-Daj mi 10 minut.- Powiedziałam wstając i kierując się do sypialni.
♫☼►☼♫
I co Myślinie? Ujdzie? Mam nadzieje że nie jest najgorszy :)
Nie spodziewaliście się c'nie? buaahahahahha xD
Będzie się działo w 5, oj będzie się działo.
Zachęcam do komentowania xD
Sorki jak są błędy. <3
CAŁUSKI :*
Wow świetny *,* czekan na next... ^^dodawaj jak najszybciej <3
OdpowiedzUsuń