czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział 8

Obudziłam się cała w skowronkach, ciesze się że to już za mną. Chociaż muszę przyznać, jestem trochę obolała. Zastanawiam się czy to wszystko nie za szybko się stało. Mam pewne przeczucia że wszystko się zaraz rozpadnie. Ja w mych przeczuciach się nigdy nie mylę, nigdy...

-To dobrze że już nie śpisz, ileż można spać. A teraz ubierz się i wynocha.- Powiedział oschle loczek.
-Ale...to co się stało wczoraj? Nic to nie znaczy.- Do mych oczu napływały łzy. 

Może dlatego że mnie po tym wszystkim wygania z domu, a może dlatego że traktuje mnie jako zabawkę na jedną noc?

-Słuchaj, powiem ci wszystko raz, ty potem wrócisz do tego swojego idealnego życia, nie będziesz zwracała na mnie uwagi a ja na ciebie.- Rzucił mi moje ubrania.

Nic nie mówił, skinął tylko głową abym się ubrała, zrobiłam to szybko. Gdy już byłam ubrana zaczął mówić:

-A więc, ta "przyjaźń" była tylko, wyłącznie po to aby się z tobą przespać. Słońce, coś takiego ja miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje. Zaliczyłem swój cel? Tak, więc możesz już iść, zaraz będzie tu ostra laska więc się uwijaj.- Przy ostatnim zdaniu, oblizał wargi.

Poczułam ukłucie w brzuchu, nie mogłam opanować łez. Ten koleś mnie tak podle wykorzystał, nienawidzę go.

Chwyciłam torebkę do jednej ręki, a telefon do drugiej. Prawie biegiem wyszłam z jego domu, siłowałam się z kluczami. Po chwili byłam już w domu, zatrzasnęłam drzwi i upadłam zaraz obok nich. Łzy nie przestawały spływać po moich policzkach.

Najgorsze w tym jest to że był dla mnie taki miły, czarujący i skradł mi serce. Tak dobrze słyszeliście, zakochałam się w nim. Jestem naiwna, ale ja wieżę w miłość od pierwszego wejrzenia. No może nie od pierwszego, wtedy w samolocie miałam na niego wylane, ale w pracy. Jak czułam jego wzrok na sobie, w moim brzuchu uwalniały się motylki. To dlatego się zgodziłam na "randkę", to dlatego pozwoliłam mu z robić zemną to czego nikt jeszcze nie zrobił. Dla niego mogłabym zrobić wszystko. To dziwne bo ledwo go znam. Nie wytrzymam widząc go codziennie w pracy, nie pożyjże widoku, go liżącego się z wszystkimi dziewczynami. Muszę się odizolować. Już wiem! Wrócę do domu, porzucę prace.

Ruszyłam do sypialni, jestem tu od kilku dni więc nie mam wszystkiego rozpakowanego. Ale muszę jeszcze zadzwonić do mamy poinformować ją. Wróciłam po telefon i wykręciłam numer. Jeden sygnał, dwa, trzy i odebrała.

-Cześć skarbie, coś się stało?- Zapytała ciepło.
-Umg..nie...a właściwie tak. Wracam do domu, nie chce tu być.- Powiedziałam przez łzy.
-Opowiesz mi w domu, muszę cie poinformować że masz siostrę.
-C-co? Ale jak to?- To nie możliwe, przecież jestem tu za krótko.
-Adoptowałam pięcioletnią dziewczynkę, nazywa się Emily.

Szczerze? To jest jedyna dobra wiadomość w tym dniu, zawsze chciałam mieć siostrę. I jeszcze młodszą, będę mogła się nią zajmować.

-Mamo nawet nie wiesz jak się ciesze, kończę już bo muszę się spakować.- Uśmiechnęłam się do telefonu.

Po tym jak mam się zemną pożegnała, rozłączyłam się i przystąpiłam do pakowania. Gotowa do powrotu wyszłam domu, przechodząc obok drzwi Harrego, skierowałam w ich stronę środkowy palec. Jestem z siebie dumna. Po 30 minutach siedziałam w samolocie. Hmmm...samolot, to tu się zaczęłam rozdział pod tytułem " Harry ", to tez tu go skończę.

*Rok później*

-Kochanie, pamiętaj że dzisiaj idziesz z Emily na urodziny Victorii. Masz niecałą godzinę.- Poinformowała mnie mama.

No tak, Victoria to przyjaciółka Emi, są...a raczej będą, w tym samym wieku. Nie ma to jak siedzenie z bandą dzieciaków, to będzie najlepsza sobota....wyczujcie ten sarkazm. Ale przez ten rok to najwięcej ja się nią zajmuje, a to dlatego że trochę sama chce i mama dużo pracuje. Ogólnie przez ten rok dużo się zmieniło. Zmieniałam się, już nie jestem tą sama grzeczną Alex. Zacznijmy od początku, słucham muzyki rap, ścięłam włosy na bardzo krótko. Mój styl też się bardzo 
zmienił, ubieram się luźno i odważnie. Jeżdżę na deskorolce i bmx'ie. Mam dwójkę najlepszych przyjaciół Zayna i Perrie, oni chodzą ze sobą. Ciesze się ich szczęściem, ja chłopaka nie mam i nie miałam od tamtego czasu. 

A wracając do tematu urodzin, muszę się ubrać i pomalować. W mym przypadku to tylko nałożenie kresek.

Wyciągam ze szafy getry w moro, szarą, luźną bluzkę i stanik w panterkę. Idze do łazienki zakładam to co sobie przygotowałam i maluje owe kreski. Gotowa schodzę na dół. Moja siostra właśnie ubiera buty, idealnie się wyrobiłam z czasem. 

Oczywiście mama naz podwiezie, nigdy tam nie byłam więc nie wiem jak dojechać. 
Na miejscy byłyśmy piętnaście minut potem. Wygramoliłam się z auta za Emi zaraz za mną. 

-Ziobacys Hazie, tio jest blat Viki.- Uwielbiam kiedy Emily tak sepleni, to jest takie słodkie. 

Zapukałam do drzwi, po chwili w nich stanął wyskoki brunet z burzą loków na głowie, pięknymi zielonymi oczami i zawadzkim uśmieszkiem. 

-Hazia.- Krzyknęła moja siostra, po czym przytuliła jego nogi. 
-Cześć młoda.- Odpowiedział z uśmieszkiem.

Dopiero po chwili zorientowałam się kto stoi naprzeciwko mnie. To Harry, osoba od której chciałam uciec, osoba która mnie wykorzystała. Emily odkleiła się od niego i pobiegła do środka. Stoję z nim twarzą w twarz. 

-Harry.- Wyciągnął rękę w moją stronę. 

Czyżby mnie nie pamiętał, a no tak za dużo miał kobiet po mnie. 

-Alex.- Uściełam ją. 

Popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem, czyżby sobie przypomniał? Ciekawi mnie jak zareaguje jak sobie przypomni wszystko. 

-Spotkaliśmy się wcześniej?- Zapytał, przymrużając oczy. 
-Jeśli udawanie przyjaciela, tylko po to aby zaliczyć dziewice, można nazwać spotkaniem, to tak.- Powiedziałam spokojnie.- A teraz wybacz, przyszłam pilnować siostrę a nie wspominać wydarzenia sprzed roku. 

Po tych słowach zaniemówił, otworzył lekko usta i mnie wpuścił. Gdy wchodziłam rzuciłam mu szybkie " Lepiej zamknij usta bo ci mucha wleci" i ruszyłam na poszukiwania Emi. 

♥♥♥♥♥♥♥♥



Dawno, bardzo dawno nie było rozdziału. 
Mam nadzieje że się podoba. 
Zachęcam do komentowania.
Przepraszam jak są błędy.
I rozdział będzie co tydzień, jakoś w weekendy. 
BUZIAKI :**

1 komentarz:

  1. Ujęłś mnie tym, że przepraszasz za błędy - znaczy się masz świadomość, że pisanie to ciężka praca i można się potknąć. Wiesz, nie ma pisarzy idealnych, wszyscy walą bykami - ale od tego jest korekta, żeby je wyłapać. Minęły już 2 lata od Twojego ostatniego tekstu i mam nadzieję, że nie zarzuciłaś pisania tylko dlatego, że nie było komentarzy. Z doświadczenie powiem, że widziałam teksty, od których mózg eksplodował, a mają po kilkadziesiąt komci. Piszesz całkiem nieźle, historia też niczego sobie. Było miło tu wpaść i przekonać się, że nie wszystkie opka w sieci o miłości bolą w oczy :)

    OdpowiedzUsuń